- Czy ten autobus jedzie do Paryża?
- Do Amsterdamu.
- A nie mógłbym się z wami zabrać po drodze do Paryża?
Pola pokryte śniegiem są jak biała kartka, na której wyraźniej widać zapisane elementy. Widać pojedyncze domy, zagrody, osiedla i jakieś wsie. Patrzymy na krajobraz, krajobraz patrzy na nas.
Organiczność struktur, warstwa nakładana przez człowieka, warstwa budownictwa wernakularnego jest niczym żywa, spleciona tkanka, która w jednym miejscu obumiera, ale w drugim miejscu się odradza na nowo. Tak jakby była aktywowana punktowymi impulsami elektrycznymi pobudzającymi do życia. Jedne domy rodzą się, wypełniają treścią, inne tracą swoje znaczenie i obumierają. Polski krajobraz pod tym względem jest pełen życia i śmierci. Polska w budowie.
Niby to banalna uwaga, bo być może znaczy dokładnie tyle samo na całym świecie. Ale w jakimś stopniu Amsterdam jest inny. Tam wszystko jest w podobnym stanie zadbania, tak jakby wszystko się wywodziło z podobnego okresu historycznego. Albo jakby w domach żyli ludzie tylko w jednym wieku, na przykład średnim. Oczywiście miasta Holandii także są organiczne (co to pojęcie właściwie znaczy?), ale wymiar i odczucie czasoprzestrzeni jest zupełnie inne. Czuje się więcej kontynuacji i dziejowej ciągłości zapisanej w ceglanych i szarych, zrównoważonych murach miast.
Organiczność dotyczy zarówno całych osiedli jak i samych domów. Wyglądają one jakby były rozwijającymi sie w czasie strukturami. Na planie fluktuujące, stale rozszerzające swój obrys. Dobudówki, szopki, ganki. Tutaj cegła, tam gazobeton. Architekci zawsze korzystali z tego, co akurat było pod ręką, Wybór materiałów charakteryzuje różnorodność a pomysły rozwiązań architektonicznych - jakaś zagmatwana złożoność. Jak oddać tę polską organiczność za pomocą środków architektonicznych? Estetyka mozaiki, zaprogramowana mieszanka środków, połączenie cegły, klinkieru, odkrytego gazobetonu, fragmentów tynku, farby w dwóch odcieniach. Polska jest taką mozaiką, która pod płaszczem jednorodności, pod takim korzuchem jak na ciepłym mleku, kryje nie jednorodne białko, tylko multiwitaminowy sok z wielu składników. Nasza architektura musi się przewartościować, zyskać samoświadomości i pewność siebie.

hmm
ReplyDeletea czy architektura "musi"?
czy architektura musi na siłę być jakaś? Odpowiadać czemuś? Piszesz, że architekci zawsze czerpali z tego co mieli pod ręką (by rozwiązać konkretne zadanie). Może lepiej koncentrować się na konkretnym zadaniu, niż na świadomości robienia tego zadania .. :)
A gdyby polska architektura nabrała trochę wstydu?
ReplyDeleteGall:
ReplyDeleteMozna mnie posadzic o ogolne stwierdzenia, ale kilka konkretow mam juz w glowie a kolejne obrazy juz sie renderuja.
Na pewno za kilka postow pojawia sie wyplotowane w przestrzeni :)
Architektura nic nie musi, napisalem tak - srodek wyrazu - bo widocznie sam chcialbym uczynic ja jakas konkretna, pewniejsza siebie, bardziej zrozumiala. Wiele zjawisk z polskiej przestrzeni jest niespotykanych na zachod od Odry. Mimo ze mozna uznac to co widac oczami za brutalny, bezwstydny syf, to trzeba jeszcze spojrzec na warstwe podspodem. Na maxa jaram sie np takimi domkami jaki widzisz gdzies tam na blogu, Magda opisala je tak: "ojciec tutaj przybudowke dokleci, ciotka nowe okno przebije itp". Jest w nich pelnia zycia i zwyiolu. Zalezy mi na tym, zeby wylowic pojecia, ktore charakteryzuja takie domki i przekuc je w propozycje projektowe. To bylby pierwszy strzal - zrobienie pracy - projektu domu - ktora zaspokoi glod zrozumienia tego polskiego zjawiska. Rozwoj formy w czasie, sprzezenie formy z charakterem mieszkanca... itp More to come, believe me! :)
Denerwuja mnie (sam siebie tez denerwuje:) takie ogolne pytania jak "czy architektura musi odpowiadac czemus?" Na poziomie teoretycznym odpowiedz jest oczywista. Tak musi. Nie moze byc abstrakcyjna i wyabstrahowana z kontekstu kompozycja, jak za czasow modernizmu.
Magda:
Pewności siebie w pokazywaniu swego wstydu. Ale zaraz zaraz.. O wstydzie to będzie oddzielna praca :)